Bałem się tej operacji.
Nie wiedziałem czego się spodziewać.
Dlatego to opisałem.
Wstajesz w nocy, nie możesz zdążyć do toalety w dzień.
Odkładasz wizytę u urologa.
Boisz się, ale nie mówisz o tym głośno.
Usłyszałeś od urologa słowo „operacja" — i nie wiesz co Cię czeka.
To nie jest głos lekarza.
To relacja faceta, który przez to przeszedł.
Przełom przyszedł niespodziewanie. Pewnego dnia wracałem samochodem do domu i zachciało mi się sikać. To była dość długa droga — ponad godzina jazdy. Przez cały ten czas siedziałem za kierownicą i nie miałem większego problemu z utrzymaniem moczu. Dało się wytrzymać.
Zaparkowałem pod blokiem. I wtedy wszystko się zmieniło.
W momencie, kiedy wysiadłem z samochodu, poczułem nagłe, bardzo silne parcie. Nie za chwilę. Nie zaraz. Natychmiast. Jakby ktoś nagle puścił hamulec.
Do klatki było kilka kroków. Może dziesięć metrów. W normalnej sytuacji — nic. Tym razem to było za daleko.
Było już ciemno. I może dlatego wstyd nie był aż tak dotkliwy, jak mógłby być w środku dnia. Ale to niewiele zmieniało.
Stałem pod blokiem i wiedziałem już, że to nie jest coś, co samo przejdzie. To był moment decyzji: muszę iść do urologa.
Jeśli to brzmi znajomo — albo myślisz o kimś bliskim, kto przez to przechodzi — ta książka jest właśnie dla Ciebie.
Leon M. Orlik.
To mój pseudonim.
Wybrałem go, bo ta historia jest prawdziwa — i wolę opowiedzieć ją bez twarzy.
Jestem mężczyzną, emerytem, mam 71 lat.
W 2026 roku przeszedłem operację TURP z powodu łagodnego rozrostu prostaty.
Przez całą rekonwalescencję prowadziłem dziennik — dzień po dniu, bez upiększeń.
Tak powstała ta książka.
Nie jestem lekarzem.
Jestem facetem, który przez to przeszedł — i postanowił napisać to, czego sam szukał i nie mógł znaleźć.